Obsada:
Główni bohaterowie:
So Ji Sub jako Joo Joong Won
Kim Myung Soo / L (Infinite) jako młody Joong Won
Gong Hyo Jin jako Tae Gong Sil / Tae Yang
Seo In Guk jako Kang Woo
Kim Yoo Ri jako Tae Yi Ryung
Drugoplanowi:
Han Bo Reum jako Ha Na Brown / Cha Hee Joo
Hwang Sun Hee jako Cha Hee Joo / Han Na Brown
Choi Jung Woo jako Kim Gwi Do
Kim Mi Kyung jako Joo Sung Ran (ciotka Joong Wona)
Lee Jong Won jako Do Suk Chul (mąż Sung Ran)
Park Hee Bon jako Tae Gong Ri (siostra Gong Sil)
Lee Jae Won jako Lee Han Joo
Liczba odcinków: 17
"Master of the Sun" - Drama opowiadająca o ciekawych przeżyciach kobiety imieniem Tae Gong Sil, która z powodu wypadku zaczęła widzieć duchy oraz o mężczyźnie, prezesa wielkiej korporacji dla którego nie istnieją zjawiska paranormalne. Pewnego dnia ich drogi krzyżują się, Gong Sil stara się być jak najbliżej prezesa, ponieważ gdy go dotknie, duchy znikają. Dla niego, staje się "Cennym Radarem" bądź "Schronieniem". Dziewczyna odkrywa wiele tajemnic dotyczących Joong Wona i próbuje mu za wszelką cenę pomóc, po czasie zaczynają coś do siebie czuć, jednak muszą przejść przez wiele trudności, aby być razem.
Ocena ogólna:
Zaczęłam odbiegać od zwyczajnych komedii romantycznych i zaczęłam szukać czegoś co mnie zaintryguję i oto jest, przypadkiem trafiłam na tą dramę. Z początku byłam obojętna do niej, chciałam po prostu coś obejrzeć, przez pierwsze odcinki byłam trochę przerażona wyglądem duchów, jednak z czasem dałam się przyzwyczaić. Siedemnaście odcinków to na prawdę mało, usatysfakcjonowałaby mnie liczba dwadzieścia, maksymalnie dwadzieścia sześć. Wiele wątków było szybko zakańczanych lub się przedłużały co mnie irytowało. Jeżeli chodzi o aktorów, jakoś pierwszy raz spotykam się z tym, że dużo osobowości było na bieżąco, nie tylko przez kilka odcinków. Gong Hyo Jin widziałam już w dramie "It's Okay, That's Love" przez pierwsze pięć odcinków, [fabuła mnie za bardzo przytłoczyła, jednak mam zamiar do niej wrócić] w której nie zachwyciła mnie, jednak tutaj chwyciła moje serce i przekonała do siebie, zagrała swoją rolę idealnie razem z So Ji Subem. No i bardzo mnie zaskoczyło że wśród głównej obsadzie nie było żadnego czarnego charakteru. Tae Yi Ryung nie nazwę takowym charakterem, ponieważ ona nie miała zamiaru zabierać miłości naszemu Dużemu Słoneczku, co zdarzało się zazwyczaj w innych typowych romansach. Podobała mi się również osobowość Sekretarza Kima, jednak wątki z nim i jego siostrzenicami strasznie mi pomącił w głowie.
Jeżeli chodzi o muzykę to była idealnym dopełnieniem tego serialu, zawsze pojawiała się w momentach, przez które myślałam że wybuchnę płaczem, czułam się jak bomba nuklearna przez którą przechodzi dreszcz.